Jaki był miniony rok?

Zakończył się pierwszy rok mojej przygody z bieganiem. Podsumowywanie wszystkiego na koniec roku jest bardzo modne, to i ja ulegnę temu trendowi.

Nie potrafię chyba jednoznacznie podsumować minionych dwunastu miesięcy. Na pewno były one dobre, ale też z drugiej strony mogły być być lepsze i ta ambitniejsza strona mojego biegania trochę protestuje, bo przecież ostatnia życiówka zrobiona jeszcze w czerwcu. Spotkało mnie dużo nowości, ciekawych doświadczeń (czasami bolesnych – kto by pomyślał, że mokra koszulka działa jak tarka?!) i niezapomnianych chwil.

grodzisk

Miniony rok był dla mnie udany, bo…
– Ukończyłem wszystkie dziesięć półmaratonów z Korony Półmaratonów Polskich (a nie wszyscy w to wierzyli 😉 )
– Doczekałem się grona wiernych czytelników (dziękuję!)
– Wystartowałem w dziewiętnastu imprezach biegowych
– Zadebiutowałem w maratonie i go ukończyłem, spełniając tym samym jedno ze swoich marzeń
– Znakomicie się bawiłem w KAŻDYM z biegów
– Wyciągnąłem wnioski z błędów popełnianych w kolejnych biegach (a przynajmniej się starałem)
– Znalazłem osobę, którą zainteresowałem swoją pasją na tyle, że postanowiła mnie wspierać finansowo – Stefan Markiewicz z firmy MARKO s.j.
– Wygrałem parę urodzinowych butów na biegu w Londynie
– Poza drobnymi urazami nie odniosłem kontuzji uniemożliwiającej mi starty – była jedna, kiedy przypadkiem odkryłem nową płaszczyznę ruchu małego palca prawej dłoni, ale lekarze w szpitalu zarekomendowali, by ten zginał się jednak tylko w jedną stronę
– Zaistniałem medialnie – w Radiu Wrocław, portalu tuWroclaw.com i czasopiśmie Runners World
– Stoczyłem fantastyczną walkę ze sobą (i czasem) na Półmaratonie Warszawskim, kiedy walczyłem o złamanie dwóch godzin, a nagle okazało się, że zszedłem poniżej 1:50
– Zadebiutowałem w biegu zagranicznym – organizacja biegu w Londynie to była klasa światowa
– Mogłem poprawić humor kibicom na różnych biegach (a przynajmniej tak mogłem wnioskować po ich reakcjach)
– Już nie mogę doczekać się kolejnego sezonu startowego
– Dużo, naprawdę dużo nauczyłem się o bieganiu i poznałem reakcje swojego organizmu
– Zdefiniowałem prawdziwe wolne bieganie 🙂

Miniony rok był dla mnie nieudany, bo…
– Nie złamałem czasu 1:45 na półmaratonie, choć przymierzałem się do tego kilka razy
– Nie złamałem czasu 0:45 w biegu na 10 kilometrów
– Wystartowałem w maratonie, choć – szczerze mówiąc – nie byłem do niego przygotowany
– W Półmaratonie Ślężańskim przegrałem z pagórkami, zatrzymywałem się co chwilę i osiągnąłem czas powyżej dwóch godzin
– Nie poświęciłem wystarczająco dużo czasu na treningi
– Doczekałem się pierwszych hejterów, twierdzących, że wszystko co piszę brzmi jak „prawda objawiona” (chociaż może powinienem zanotować to po stronie sukcesów? 😉 ). A słowa te były odpowiedzią na moją opinię nt. TEGO i TEGO tekstu dotyczących przyszłorocznej Korony
– Musiałem wysłuchiwać „życzliwych” uwag na temat moich startów, treningów i stroju. Każdy doradzający wie najlepiej, a nikt nie wysłuchał moich argumentów
– Podszedłem bez absolutnie żadnej pokory do maratonu, za co zresztą zostałem „ukarany”
– Roztrenowanie przedłużyło się o jakieś kilka tygodni 😉

Starczy. Więcej plusów niż minusów, więc chyba mam potwierdzenie, że mogę dalej się w tym realizować. O celach na rozpoczynający się rok jeszcze będzie, bo te – tradycyjnie – są niezwykle ambitne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s