Jak sobie radzić ze smogiem?

smog-maleSmog stał się ostatnio utrapieniem Polaków, szczególnie tych gustujących w aktywności na „świeżym” powietrzu. W takim powietrzu ciężko się chodzi, a co dopiero biega i oczywiście ma on wpływ na nasz organizm. Aż tak na fizjologii się jeszcze nie znam, ale przykładowo mnie bo bieganiu w zanieczyszczonym powietrzu piekielnie boli głowa. Ja znalazłem prosty sposób na bieganie w smogu i wcale nie jest to brak biegania, jak podpowiada mi mój leń.

Pierwsze co mi przyszło do głowy to lansowane tu i ówdzie maski antysmogowe. Ciężko biega się z czymś na twarzy, ale w końcu sportowiec – czy to amatorski czy zawodowy – musi być przygotowany na wyrzeczenia. Na bieganie z kagańcem też. No to szybciutko – znalazłem trzy numery telefonu do sklepów biegowych i dzwonię, by dowiedzieć się coś o dostępności i cenie. Jakoś nie mam zaufania do zakupów internetowych w tej kwestii (ewentualnie w ostateczności), wolę osobiście przymierzyć, dotknąć, zobaczyć i w ogóle.

smogPiękny, słoneczny dzień i piękny, wrocławski smog (fot. Facebook TUMW)

Sklep 1:
– Dzień dobry, czy dostanę u Państwa maski antysmogowe?
– Łoooopanie! Ich to już nie było, jak powietrze jeszcze było czyste!
– Okej, a kiedy można się ich spodziewać?
– Może za dwa tygodnie, może za miesiąc, ciężko powiedzieć.
Pudło, ale zostawiłem to sobie jako ostateczne rozwiązanie.

Sklep 2:
– Dzień dobry, czy dostanę u Państwa maski anty…
– Nie!
– …smogowe?
– Nie, nie mamy, do widzenia!
Chyba nie byłem pierwszy, który o to pytał.

Sklep 3:
– Dzień dobry, czy dostanę u Państwa maski antysmogowe?
– Co takiego?
– No… Maski, antysmogowe takie, do biegania.
– Maski?
– Tak.
– Aha, takie na twarz?
– No.
– Aaa… To nie mamy.
Rozłączyłem się, chociaż trochę pożałowałem, bo szczerze zaintrygowało mnie to, że nie ma masek na twarz. Może jest jakaś inna hipsterska propozycja, o której nie wiem? Maski antysmogowe na inne części ciała, np. na uszy? Na oczy? Albo na jeszcze coś innego, nie dociekam. Zabrakło mi już odwagi, by zadzwonić jeszcze raz i dopytać, tym bardziej, że głos pana po drugiej stronie był mocno konspiracyjny.

Pozostały internety. Jednak zanim jednak zacząłem rozmyślać nad kolorem mojej maski i jej kształtem, wpadł mi do głowy trochę tańszy pomysł (choć w skali dwuletniej prawie dwa razy droższy) – siłownia! Tam są bieżnie, powietrza nie trzeba gryźć, to nie to samo co bieganie w terenie, ale cieplej i można trzymać stałe tempo, co akurat jest bardzo pożyteczne. Zdecydowałem się na karnecik i przyznam się, że nie żałuję. Jestem nawet na tyle wygodny, że mogę sobie coś tam pooglądać na telefonie podczas biegania, a co! Plusem jest to, że można przy okazji skorzystać z masy innych sprzętów i poprzerzucać trochę żelastwa przykładowo 😉

Ja wiem, że „antybieżniowcy” mogą zarzucić mi szereg argumentów, że bieganie na bieżni to nie to samo co w terenie. Oczywiście, że nie to samo. Ale – przynajmniej dla mnie – o wiele bardziej komfortowe niż bieganie w masce. Na zasmogowaną porę zimową, jak najbardziej przydatne, polecam! 🙂

PS. Przyszły wiatry i deszcze, a Wrocław przestał być najbardziej zanieczyszczonym miastem na świecie (serio, przez moment był liderem rankingu). Zatem teraz pora na bieganie outdoorowe!

Hej! A wiesz, że Wolne Bieganie jest na Facebooku? 🙂 Kliknij, wpadnij, zobacz, polub, skomentuj, udostępnij, wypij zdrowie – nie pożałujesz! 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s